Henning Mankell "Szwedzkie kalosze"



Henning Mankell
Szwedzkie kalosze”

Ilość stron: 446
To dziesiąta książka tego autora, jaką przeczytałam. Do lektury zachęciło mnie to, że lubię twórczość tego pisarza. Nie jest to typowy kryminał, jakich wiele napisał Henning Mankell. Napisane są w stylu bardzo interesującego dzieła pt. „Comedia infantil”.
„Szwedzkie kalosze” to kontynuacja dzieła „Włoskie buty”, którego jeszcze nie czytałam, ale kiedyś nadrobię zaległości.
„Szwedzkie kalosze” czyta się dobrze. Główny bohater był chirurgiem. Mieszka na wyspie. Jego dom został podpalony. Przyczyna nie jest znana. Stracił wszystko, co posiadał. Dokumenty, ubrania, sprzęt, inne rzeczy. Pieniądze na szczęście miał na koncie w banku. Jego dom był ubezpieczony. Pieniądze, które miał pozwoliły mu na kupno nowych ubrań. Zamówił także nowe kalosze, ale długo ich nie dostał. Sprzedawca, który miał sklep z takim obuwiem, niestety umarł. Sklep prowadziła jego żona.
Jednym z bohaterów jest także emerytowany listonosz – Jansson. Roznosił listy mieszkańcom wyspy. Podobno lubił je otwierać. Pomagał Fredrikowi, któremu spłonął dom. Dał mu telefon, naprawiał łódź i inne drobne usterki. Jego charakter był dziwny. Nikt go tak naprawdę nie znał. Jansson był bardzo fałszywą osobą. Dlaczego? To trzeba przeczytać samemu i zobaczyć, do czego był zdolny zwykły, spokojny listonosz.
Książka opowiada o śmierci, a także fałszu bez granic. Niestety ta cecha pojawia się u większości ludzi. „Szwedzkie kalosze” to lektura, którą powinien przeczytać każdy. Bardzo dobre psychologiczne dzieło. Oceniam jako wybitne.  





Znalazłam dwadzieścia pięć interesujących cytatów. Oto niektóre z nich:
„”Nie było logicznego wyjaśnienia. Dom stanął w płomieniach ot tak, bez żadnej przyczyny. Zupełnie jakby domy mogły popełnić samobójstwo ze starości albo ze zmęczenia.” (str. 11)
Ogień zniszczył ślady zostawione przez kilka pokoleń w ciągu zaledwie paru godzin. Niedostrzegalne gołym okiem ślady gestów, słów, przemyśleń, trosk i uśmiechów. Widocznie w popiół może się odwrócić również to, czego nie da się dostrzec gołym okiem.” (str. 57)
Czasem zastanawiam się, ile godzin w życiu spędziłem na rozmowach o pogodzie i sile wiatru.” (str. 70)
Chociaż czasem miło jest nic nie musieć nic mówić. Świat, w którym żyjemy, jest przegadany na dziesiątą stronę.” (str. 115)
Właściwie nie potrzebujesz tego zegarka. Życia i tak nie da się zmierzyć.
Mierzy się czas, nie życie.” (str.175)
Co się dzieje na świecie?
Wszystko. Od nowa. To co już było i zarazem coś zupełnie nowego. Zawsze to samo, zawsze inaczej.” (str. 323)
Nosiłem w głowie niepojętą opowieść. Mimo iż dla mnie wydawała się prawdziwa, nawet w szczegółach, to nie wystarczyło, by uwierzyli w nią inni.” (str. 435)



















Przeczytane w listopadzie 2018



Statystyka

Ilość stron: 1630

Ilość książek: 4
Ilość gazet: 1

Razem: 5

Ilość książek napisanych przez:

autorów polskich: 3
autorów zagranicznych: 1


Książki przeczytane:





1. Khaled Hasseini "I góry odpowiedziały echem"recenzja tu

  

2. Katarzyna Puzyńska "Dom czwarty" recenzja tu



3. Joanna Jodełka "Wariatka" recenzja tu



4. Izabela Lenartowicz "Skin Doctor. Biblia zdrowej cery" recenzja tu


Prasa:



1. Lne - listopad - grudzień 2018


Napisane w listopadzie na blog #pisaniezfilizankaherbaty

1. Pisanie dla przyjemności, chętni na marne zlecenia

2. relaks, ciągle online

3. Książki, -kosmetyki-testowanie-wszystkiego-sluz-slimaka-zmija/

4. Listopad, teksty próbne, blog

5. plaża, relaks, luksus

6. anonimowy-blog-czy-pisanie-do-szuflady/

7. Wyprzedaże, black friday, black week, inne okazje

8. Święta, ozdoby, dwanaście potraw, inne przemyślenia

9. Koniec listopada, botki, książki, mini laptop


Prasa:




1. Lne (listopad - grudzień 2018)


Izabela Lenartowicz "SKin doctor. Biblia zdrowej cery"


Izabela Lenartowicz
Skin doctor. Biblia zdrowej cery”

Ilość stron: 320
Lubię książki z wiedzą profesjonalną. Kosmetyka od lat jest dziedziną, którą się interesuję. I poszerzam regularnie wiedzę na różne sposoby. Między innymi poprzez czytanie tego typu publikacji, uczestnicząc w kongresach. Książka „Skin doctor. Biblia zdrowej cery” zachęciła mnie bogactwem treści, bez zbędnych zdjęć, które są czasami dużą częścią takich książek. Zdjęcia są interesujące, ale ja nie kupię dzieła dla tzw. oglądania obrazków.
W tego typu książkach ważna jest treść. Przynajmniej w kosmetycznych. Na przykład w kulinarnych zdjęcie odgrywa dużą rolę.
Skin doctor. Biblia zdrowej cery” czyta się dobrze. Zawiera informacje z zakresu pielęgnacji skóry, problemy dermatologiczne. Jakie kosmetyki i zabiegi stosować na co dzień. Wszystko to stanowi cenną wiedzę, która przyda się wielu osobom, które chcą kupić dobre kosmetyki dla siebie. Źle dobranym kosmetykiem można zrobić wiele szkód. Skóra jest zbyt cenna, żeby sobie na to pozwolić.
Jest to lektura dla kobiet w różnym wieku. Wszystkich, którzy chcą mieć na swojej półce sprawdzoną wiedzę profesjonalną.  







Joanna Jodełka "Wariatka"



Joanna Jodełka
Wariatka”

Ilość stron: 284
To pierwsza książka tej autorki, jaką przeczytałam. Do lektury zachęcił mnie opis na okładce. Treść zaciekawia na początku, potem robi się trochę nudna i akcja znowu się rozwija. Doczytałam do końca z ciekawości.
Główna bohaterka ma na imię Joanna. Przebywa w szpitalu psychiatrycznym. Kiedyś napisała książkę, którą ktoś przynosi jej do szpitala. Jest to kryminał jej autorstwa, ale pewne dane są zmienione, napisane inaczej, nie tak jak ona pisała. Nie wie dlaczego.
Irytowały ją dodane do dzieła przez kogoś, kto zajmował się korektą – średniki. Pisząc nie zwracała uwagi na znaki. Nie obchodziły jej przecinki, literówki. Inne. Przyznam, że to głupie. Przecinki potrafią zmienić całkowicie sens zdania. Przykłady są w słowniku interpunkcyjnym.
Jest także postać Michaliny, która jest prokuratorem, psychiatry Bartłomieja, zaginiona Justyna oraz inni.
Moja ocena to może być.








Znalazłam trochę cytatów:
Cóż, w książkach pisze się o prywatnych sprawach. W książkach przecież pojawiają się prawdziwe historie. Ukryte pod płaszczykiem wymyślonej intrygi...żeby było jeszcze ciekawiej.” (str. 46)
Plan to ważna rzecz. Improwizacja bywa dobra, ale tylko wtedy, gdy jest solidnie przygotowana.” (str 134)
Ja lubię wykrzykniki, wielokropki, znaki zapytania, bo mocne są. Przecinków nie szanuję. Ja się zatrzymuję, gdzie chcę, zwalniam, kiedy chcę. W głębokim poważaniu mam zasady...Ja tworzę nowe światy! Nowe historie! Daję życie ludziom i sens wydarzeniom.” (str.144)








Katarzyna Puzyńska "Dom czwarty"






Katarzyna Puzyńska
Dom czwarty”

Ilość stron: 378
tom 1: 278
tom 2: 300

To dziewiąta książka tej autorki, jaką przeczytałam. Do lektury zachęciło mnie to, że podobało mi się większość poprzednich.
„Dom czwarty” czyta się bardzo dobrze. Bohaterów jest wielu. Są dalsze losy osób znanych z fikcyjnej wsi Lipowo. Tutaj także jest kolejna miejscowość zwana Złociny przekształcona przez kogoś na „złe czyny”.
Zaginęła Klementyna Kopp, która miała pojawić się u swojej rodziny. Nikt nie wiedział, gdzie przebywa. Przyznam, że to jedna z moich ulubionych postaci z całej serii o Lipowie. Mówi to, co myśli i nie przejmuje się, co ludzie powiedzą. Jest szczera, wyróżnia się na tle innych. Nie mówi zbyt wiele o sobie, ma swoje tajemnice. Nie jest naiwna. Takie osoby lubię. Niektórych postać ta może irytować. Mnie irytuje wiecznie niezdecydowana Weronika. Jej romans z Danielem jest trochę za bardzo rozpisany. Powinien zajmować mniej miejsca.
Pojawia się także pisarka, która pisze dzieło pt „Dom czwarty”. Jednak nie robi tego sama. Kto pisze zamiast niej? Co stało się z Klementyną? Polecam przeczytać ten rewelacyjny kryminał.


















Khaled Hosseini "I góry odpowiedziały echem"





Khaled Hosseini
I góry odpowiedziały echem”

Ilość stron: 447
Dzieło to kupiłam w pakiecie z innym. Inaczej nie kupiłabym tej książki. Podobał mi się tytuł, a opis nie za bardzo zachęcał. Nie miałabym dwóch książek za taką cenę. Nie oczekuję kokosów w niskiej cenie. Taką mam zasadę.
Jest to pierwsza książka tego autora, jaką przeczytałam. Czyta się dobrze. Są nudne momenty w treści. Autor jednak zaciekawia czytelnika na tyle, że doczytałam do końca. Zrobiłam to także ze względu na interesujące cytaty. Oceniam jako dobrą lekturę.

Tym razem nie przepiszę na blog żadnego cytatu. Warto zapoznać się z nimi samodzielnie. Polecam.