Lauren Weisberger "Zemsta ubiera się u Prady"




Lauren Weisberger
Zemsta ubiera się u Prady”

Ilość stron: 463

To piąta książka tej autorki, jaką przeczytałam. Do lektury zachęciło mnie to, że podobały mi się dwie poprzednie:
Diabeł ubiera się u Prady"
Ostatnia noc w Chateau Marmont"
Mniej interesujące były:
Portier nosi garnitur od Gabbany"
Jak również opis na okładce.

Zemsta ubiera się u Prady' czyta się bardzo dobrze. Główną bohaterką jest Andy. Znana z „Diabeł ubiera się u Prady'. W tej części wychodzi za mąż, rodzi dziecko. Pracuje nad swoim własnym magazynem. Pomaga jej w tym koleżanka z poprzedniej firmy – Emily, która również jest mężatką. Razem tworzą pismo o tematyce ślubnej. Odnoszą dużo sukcesów. Pojawia się propozycja kupna gazety. Kupić chce znane wydawnictwo. Jego szefową jest Miranda. Ta sam, której Andy i Emily nienawidziły w poprzedniej pracy. Andy jest przeciwna sprzedaży swojego biznesu. Emily ma inne zdanie. Mąż Andy także chce, żeby pismo zostało sprzedane. Co z tego wyniknie?
Treść trochę mnie rozczarowała. Myślałam, że będzie więcej o wrednej Mirandzie, która pojawia się po wielu latach. Mimo to uważam, że dzieło jest udane. Polecam. 










Dlaczego warto czytać kryminały?




Dlaczego warto czytać kryminały?

Książki są dobrym sposobem na spędzenie wolnego czasu. Jesienne wieczory i nie tylko sprzyjają długiemu czytaniu. Książkę można zabrać latem na plaże, wiosną do parku. Czytać można wszędzie. Gdzie tylko chcesz. I kiedy masz czas i ochotę.
Na czym można coś przeczytać?
Służy do tego czytnik, telefon. Na tych urządzeniach można mieć zainstalowane kupione lektury w wybranych formatach. Czytać można także książki w formie papierowej.
Kryminały – dlaczego warto?
Gatunek ten jest ceniony przez wielu czytelników. Czytają je osoby w różnym wieku. Dzięki lekturze kryminałów zyskasz między innymi:
  1. zdolność analizowania – poznajesz postacie, motywy zbrodni
  2. wyciąganie wniosków – zastanawiasz się, kto zabił i dlaczego, podejrzewasz różnych bohaterów. Na końcu wiesz, czy twoje podejrzenia się sprawdziły
  3. poznanie typów osobowości – różni bohaterowie, różne charaktery. Wszystko to gwarantuje lektura kryminału. Zrozumiesz fałszywe zachowania, będziesz wiedzieć, kto kłamie, a kto nie. Nie zawsze można precyzyjnie to określić. Jak w życiu. Jednak kryminał w tym pomaga w znacznym stopniu.
  4. Im więcej przeczytasz, tym większą będziesz mieć wprawę w rozpoznawaniu fałszu różnych ludzi. Czytając, wzbogacisz słownictwo, wiedzę, wyobraźnię.


Od czego zacząć swoją przygodę z gatunkiem?
Jakich autorów czytać?
Ja czytanie kryminałów rozpoczęłam od najlepszych autorów. Była to Agata Christie. Potem Joanna Chmielewska, Erle Stanley Gardner, Aleksandra Marinina, Henning Mankell. Następnie kolejni moi ulubieni pisarze: Katarzyna Puzyńska, Erica Spindler, Olga Rudnicka, James Patterson, Camilla Lackberg, Lee Child, Sidney Sheldon.
Jak widać, kryminały dostarczają nie tylko rozrywki, ale także wiedzy na różne tematy. Łączysz przyjemne z pożytecznym. Lekturę oraz zdobywanie psychologicznych informacji.



Katarzyna Puzyńska "Trzydziesta pierwsza" cz 1 i 2



Katarzyna Puzyńska
Trzydziesta pierwsza'

Ilość stron: 562
pierwszy tom: 299
drugi tom: 263

To szósta książka tej autorki, jaką przeczytałam. Do lektury zachęciło mnie to, że lubię twórczość pisarki oraz gatunek.
„Trzydziesta pierwsza” to świetnie napisany kryminał. Zaciekawia od pierwszej strony do ostatniej w drugim tomie. Wątek kryminalny jest rozbudowany. W pierwszym tomie poznajemy niektóre postacie, które są znane osobom, które przeczytały wcześniej dalsze części sagi o Lipowie. Jedną z takich postaci jest Emilia Strzałkowska – policjantka, która przyjeżdża z Warszawy do pracy w miejscowym komisariacie.
Do wsi wraca morderca, który kiedyś sam się przyznał do podpalenia. Wychodzi z więzienia i zaczyna życie na nowo. Rodzeństwo ze Szwecji grozi jednemu z mieszkańców, który pożyczył kiedyś od nich pieniądze. Mieszkańcy dowiadują się, że morderca może coś im zrobić. Co z tego wyniknie? Czy to na pewno morderca?
Kto zabija jeszcze inne osoby? Kto zostanie zamordowany? Trzeba przeczytać, żeby się tego dowiedzieć. „Trzydziesta pierwsza” to dzieło godne uwagi.  





Dlaczego barterowi i pisaniu za darmo mówię NIE



Dlaczego barterowi i pisaniu za darmo mówię NIE

Barter nie jest opłacalny. Nie opłaca się testować kosmetyków wartych góra sto złotych, które można sobie kupić w każdej drogerii. I jeszcze te kosmetyki są czasami „niespodzianką”. Cudzysłów wstawiłam dlatego, że nie zawsze preparaty te są tymi, których się używa. Na co mi na przykład pięć odcieni podkładu? Zużyję jeden, ale pod warunkiem, że trafię na odcień, który będzie dopasowany do mojej skóry. Jak nie trafię, to jak napiszę o takim podkładzie? Nie napiszę. Jednak na blogach często widać, że pojawiają się recenzje beznadziejnych kolorów podkładów. Po prostu jest to zmarnowany czas na pisanie, robienie zdjęć, a także „nakładanie” na twarz w celu sprawdzenia, czy kosmetyk sprosta zadaniu. I po co to wszystko? Nie mam pojęcia. To wiedzą tylko ci, którzy się na to zgadzają.
Fajnie jest testować nowości kosmetyczne, ale TYLKO te, które chcesz wypróbować, a nie takie, które dostaje się teoretycznie za darmo. Tak naprawdę jest to poświęcanie czasu. Nawet na odbiór paczki, która przecież może nie dotrzeć. Z powodu siły wyższej. Takie zdanie przeczytałam kiedyś w jakimś regulaminie. Było tam mniej więcej napisane, że coś może nie wyjść z powodu siły wyższej. Bardzo mi się ono spodobało. Jednak wcale to nie jest śmieszne w niektórych sytuacjach.

Pisanie za darmo
To jest temat kontrowersyjny. Jedni uważają, że się opłaca, a drudzy, że nie. Ja należę do tej drugiej grupy. NIGDY żadnego pisania za darmo. Pod żadnym pozorem. Portale czasami obiecują góry złota w zamian za napisanie kilku artykułów. Jednak potem zarabia na tym tylko portal, który zyskuje użytkowników, pieniądze z reklam, inne. Autor artykułów czuje się wtedy, jak frajer. Nie wierz w obietnice, że zapłacą, jak portal się rozwinie. Nie ma tak. Ja to już przerabiałam. Nic z tego. Niestety. Za darmo najlepiej pisać na swoim. I tylko na swoim. Koniec. Kropka.
Chcesz pisać za darmo? Załóż bloga. Swojego, nie pisz na cudzym. Na portalu może będziesz podpisany imieniem, nazwiskiem, adresem bloga. Jednak to zbyt mało za wiedzę, którą zawierałby artykuł. Za poświęcony czas. Promocja bloga jest z tego żadna. Nie ma wejść na bloga. Są tylko na portal, który nie jest twój. Zyskuje ktoś. Nie ty. Zapamiętaj.
Nie ma też czegoś takiego, jak tekst próbny. Nie pisz za darmo dla kogoś ani jednego zdania. Ktoś i tak tego nie doceni. Nie i koniec. Osoby takie chcą niby sprawdzić, jak napiszesz, czy się sprawdzisz. Potem nic z tego nie wynika. Nic.
Pisanie za niską cenę
O tym pisałam ostatnio. Irytuje mnie to zjawisko. Jest jednak lepsze od pisania za darmo. O wiele lepsze, ale nie fajne. Wystarczy sobie wpisać w wyszukiwarkę i zobaczyć, za ile wystawiane są zlecenia na artykuły. I policzyć, co można sobie za to kupić. Bez komentarza. Czasami żal na to patrzeć. Nie będę pisała szczegółowo, bo to prywatna sprawa każdego za ile dana osoba coś napisze. Po napisaniu takiego „taniego” zlecenia pozostaje niesmak. Zastanów się, czy opłaca się sprzedawać za niską cenę tekst. Jakikolwiek. Nawet o tym, że idzie jesień, zima, święta. Nawet taki, który podobno napisałby „każdy”. Każdy tekst wymaga poświęcenia. Trzeba mieć pomysł, plan. Poświęcasz wzrok, czas. Maszyna nie napisze za ciebie. Może jest taka. Słyszałam, że robot coś kiedyś napisał. Póki co to ty poświęcasz swoje pomysły dla kogoś, kto zapłaci za to niską cenę. Nikt potem nie odda cennych minut. Czasami też nie docenia się autorów piszących za niską cenę. Myślą, że mają pierwszą lepszą naiwną, która na każde zawołanie coś im napisze. Niestety. Przykre to, ale to prawda. Dopóki ludzie będą akceptować niskie stawki, to nic się w tej kwestii nie zmieni. Nic. Jeśli nikt nie napisze, to nie będzie artykułów. Ja myślę, że KAŻDY zlecający napisanie tekstu za złotówkę powinien sam spróbować coś napisać. I wtedy może doceni pracę innych. Tak samo jest ze wszystkim. Nie wszystko uda się zrobić każdej osobie. Od tego są liczne usługi na rynku.
Jest to temat rzeka. Można narzekać i narzekać. Jednak w końcu trzeba powiedzieć nie. Mam nadzieję, że osoby czytające ten tekst zrozumieją, że naprawdę nie opłaca się włączać komputera za niektóre stawki. Za darmo tym bardziej się nie opłaca. Są ceny, za które opłaca się pisać, ale są też takie, które jak widzi, to przeciera się oczy ze zdumienia, że można poświęcać czas na wystawienie takiego zlecenia. I jeszcze na wybór kandydatów. Bo przecież podobno pisać każdy może. To spróbuj. Nikt ci nie broni. Może twoja książka będzie bestsellerem na rynku? Kto wie.
Być może nikt nie przeczyta tego, co napisałam do końca, ani nawet do połowy. Musiałam jednak to napisać. 

Dodane 6.10.2018
Temat jest bardzo ważny i wywołuje emocje. Być może świata nie zmienię, ale liczę na to, że chociaż małe grono osób zrozumie problem. I nie będzie pisać za darmo, testować wszystkiego co popadnie. Bez tego niestety różne osoby będą wykorzystywać ludzką uległość, naiwność przez bardzo długi czas. I artykuły będą miały nadal tak niskie ceny, że pisanie tego będzie upokorzeniem. Pisanie za darmo to także upokorzenie. Widząc niektóre zlecenia, chce się śmiać, ale to śmieszne niestety nie jest. I nie będzie. Mam nadzieję, że różne osoby to sobie uświadomią. Tak samo „testowanie kosmetyków”, które odpowiadają niewielu osobom. I wiele innych.



Artykuł ukazał się na moim blogu https://pisaniezfilizankaherbaty.wordpress.com/, ale postanowiłam dodać go wszystkich blogach, które prowadzę. 

Janet Evanovich "Płomienna siedemnastka"



Janet Evanovich
Płomienna siedemnastka”

Ilość stron: 345


To trzecia książka tej autorki, jaką przeczytałam. Do lektury zachęciło mnie to, że lubię serię o Stephanie Plum. Zachwyca ona swoją osobowością, humorem. 
Treść jest zabawna. Tak jak w poprzednich częściach. Stephanie wplątuje się w różne afery. Morderca ma ją na swojej liście. Ona ma wrażenie, że go zna, ale nie wie do końca, kto to może być. 
Występują także inne postacie. Pełna humoru babcia, rodzina głównej bohaterki. Jest również babcia partnera Stephanie, Josepha Morellego. Rzuca ona klątwę na Stephanie. Co wyniknie z tych wszystkich wydarzeń? Polecam przeczytać. 









 












Przeczytane we wrześniu 2018


Statystyka

Ilość stron: 3421

Ilość książek: 7
Ilość gazet: 1
Razem: 8

Ilość książek napisanych przez:

autorów polskich: 2
autorów zagranicznych: 5



Książki przeczytane:



1. Lee Child "Siła perswazji" recenzja tu



2. Erica Spindler "Stan zagrożenia" recenzja tu



3. Sophie Kinsella "Pani mecenas ucieka" recenzja tu



4. Sophie Kinsella "Zakupoholiczka i siostra" recenzja tu



5. Katarzyna Puzyńska "Czarne narcyzy" recenzja tu





6. Corrie Jackson "Fashion victim" recenzja tu



7. Katarzyna Puzyńska "Więcej czerwieni" recenzja tu





Prasa;



1. Lne


Katarzyna Puzyńska "Więcej czerwieni" cz 1 i 2






Katarzyna Puzyńka
Więcej czerwieni”

Ilość stron:
tom 1: 301
tom 2: 269
Razem: 570

To piąta książka tej autorki, jaką przeczytałam. Do lektury zachęciło mnie to, że lubię twórczość pisarki.
„Więcej czerwieni” kupiłam w dwóch tomach. Już w pierwszym sporo się działo. Czyta się bardzo dobrze i szybko. W drugim jest jeszcze więcej interesujących wydarzeń. Nie ma nudy w treści. Cały czas coś się dzieje.
Bohaterami dzieła są mieszkańcy fikcyjnej wsi Lipowo. Jak również Policjanci z tej miejscowości i pobliskich. Rozwiązują oni zagadkę kryminalną związaną z morderstwami trzech kobiet. Zostaje zabity także mężczyzna. Jest on ratownikiem z pewnym ośrodku wczasowym, w którym dużo się dzieje. Kto zabija? Tego dowiecie się, czytając. Podejrzanych jest dużo. Ja myślałam, że to pewna nauczycielka biologii, a także syn właściciela ośrodka – Marcin. Kto to był? Polecam przeczytać. Warto poznać całą serię lub wybrane tomy.